Wiele osób uważa, że wentylowanie pomieszczeń to mało istotna rzecz. Jeśli jesteś jedną z nich musisz wiedzieć, że jesteś w błędzie. Wystarczy bowiem godzina siedzenia w pomieszczeniu, gdzie nie ma wentylacji lub jest ona niewystarczająca, a brak tchu, senność, ból głowy i notoryczne uczucie zmęczenia gotowe. Jedyne o czym w takiej sytuacji marzymy to ukrycie się pod ciepłą kołdrą i błogi sen. Ale dlaczego tak się czujemy? O tym opowiemy w poniższym artykule.

Dwutlenek węgla – to on jest wszystkiemu winien

Powyższe samopoczucie może wynikać z tego, że w pomieszczeniu jest zła wentylacja, co w konsekwencji oznacza, że w powietrzu unosi się zbyt duża ilość dwutlenku węgla. Każdy wie, że jest on normalnym składnikiem powietrza, jednak w nadmiernych ilościach może powodować takie lub inne sytuacje.

Warto zatem sprawdzić, jak duże jest stężenie dwutlenku węgla w pomieszczeniu, w którym nasze samopoczucie pozostawia wiele do życzenia. Badania pokazują, że przeciętne stężenie dwutlenku węgla w powietrzu wynosi 340ppm. W mniej uprzemysłowionych miastach wzrasta ono do 400pp,, zaś w tych, gdzie przemysł jest głównym źródłem utrzymania nawet do 500ppm. Warto wiedzieć, że w biurach akceptowalnym warunkiem stężenia dwutlenku węgla w pomieszczeniu jest max. 600ppm.

Polska nie normuje dopuszczalnych stężeń CO2

Należy podkreślić, że Polska nie ma odpowiednich norm, które mówiłyby o tym, jakie stężenie dwutlenku węgla w pomieszczeniach są bezpieczne dla stałego przebywania ludzi. Chodzi tutaj o każdy budynek – zarówno dom, jak i pomieszczenia użyteczności publicznej. Chcąc zbadać dopuszczalne stężenie, warto wykorzystać skalę Pettenkofera, którą akceptuje WHO.

Powyższy normatyw jasno określa, która jakość powietrza jest dopuszczalna, a którą można już uznać za złą. I tak – zła jakość powietrza na zewnątrz to ta powyżej 1000ppm. Jeśli chodzi o pomieszczenia, to dopuszczalną wartością jest ta do 1400ppm, zaś niebezpieczną dla zdrowia i życia ta powyżej 2500zzs.